Od bandy narkomanów do pana Zełenskiego. Zaskakujący zwrot w retoryce Putina

Władimir Putin wprawił w osłupienie obserwatorów sceny politycznej – w tym samych Rosjan – drastycznie zmieniając sposób, w jaki wypowiada się o prezydencie Ukrainy. Podczas sobotniego spotkania z dziennikarzami z okazji Dnia Zwycięstwa, włodarz Kremla porzucił dotychczasowe inwektywy na rzecz zwrotu, który w dyplomacji uchodzi za standardowy, ale w jego ustach brzmi sensacyjnie: „pan Zełenski”.

Jak zauważa ukraińska agencja Unian, ta zmiana retoryki stanowi jaskrawy kontrast wobec brutalnego języka, którym Putin posługiwał się od początku inwazji.

„Nigdy nie odmawiałem spotkania”

Pretekstem do zmiany tonu stało się pytanie o ewentualne negocjacje pokojowe. Putin, zamiast tradycyjnie podważać legitymację ukraińskich władz, wypowiedział się w sposób zaskakująco wyważony:

— Po raz kolejny usłyszałem, że strona ukraińska, pan Zełenski, jest gotowa na osobiste spotkanie. Tak, słyszałem. Ale słyszymy to nie po raz pierwszy… Nigdy nie odmówiliśmy, ja też nie odmówiłem — stwierdził rosyjski przywódca.

Kontrast z „bandą narkomanów”

Media i eksperci przypominają, że jeszcze niedawno słownik Putina był wypełniony pogardą. W pierwszej fazie wojny, gdy rosyjska ofensywa napotkała zacięty opór, dyktator apelował do ukraińskich żołnierzy o przewrót wojskowy, nazywając władze w Kijowie „bandą narkomanów i neonazistów”, którzy wzięli naród za zakładnika.

Dziś, po ponad dwóch latach krwawych walk, określenia te ustąpiły miejsca sformułowaniu „panie Zełenski”, co wielu analityków uznaje za próbę nowej gry dyplomatycznej.

Fala komentarzy: Manipulacja czy uznanie realiów?

Nagła uprzejmość Putina wywołała burzę po obu stronach frontu:

  • Ołeksandr Kowalenko (ukraiński ekspert wojskowy): Ocenia ruch Putina jako kolejną kremlowską manipulację. Jego zdaniem zmiana tonu ma służyć stworzeniu pozorów otwartości na „ostateczny traktat pokojowy” i uśpieniu czujności Zachodu.

  • Władimir Romanow (rosyjski bloger wojenny): Zwolennik inwazji nie krył ironii i zdezorientowania postawą swojego przywódcy. „Czyli Zełenski nie jest już narkomanem, uzurpatorem i terrorystą, ale panem?” – pytał retorycznie w mediach społecznościowych, oddając nastroje radykalnego skrzydła rosyjskich „Z-patriotów”.

Choć forma zwracania się do Wołodymyra Zełenskiego stała się bardziej właściwa, eksperci ostrzegają przed wyciąganiem pochopnych wniosków. Zmiana słownictwa może być jedynie elementem nowej strategii informacyjnej, mającej na celu przerzucenie odpowiedzialności za brak postępów w rozmowach pokojowych na stronę ukraińską.